Rafał Strzelczyk

Witamina C – zapomniane lekarstwo.

Witaminą C pierwotnie nazwano kwas askorbinowy. Jednak po latach badań okazało się, że ten kwas w trakcie produkcji otrzymywany jest w dwóch formach D i L. Tylko jedna z tych form wykazuje aktywność biologiczną. Ponadto w produkowanej mieszaninie znajdowały się jeszcze dwa izomery hydroksykwasu askorbinowego. Tak naprawdę tylko 25% produkowanej substancji, którą uzyskał przemysł farmaceutyczny było chemicznie identyczne z naturalną witaminą C. Pozostała część tylko niepotrzebnie obciążała organizm a w szczególności nerki stąd też wziął się mit o szkodliwości witaminy C na nerki. I wtedy była to prawda. W momencie zmiany technologii produkcji witaminy C, szkodliwe działanie na nerki stało się już tylko mitem. To że witamina C może uszkadzać nerki, przez zbytnie zakwaszenie nie zostało potwierdzone badaniami. To mieszanina izomerów kwasu askorbinowego wywoływała problemy z nerkami. Razem z nową technologią produkcji witaminy C zaczęła się era izomeru L-askorbinowego kwasu. Nowa technologia szczyciła się uzyskaniem ”Naturalnej” witaminy C. Wraz z reklamami weszło nowe potoczne nazewnictwo, teraz tylko Lewoskrętna witamina C była jedyną słuszną i działającą. Ale jest małe „ale”… Naukowcy nie spoczywali na laurach, tylko dalej zgłębiali wiedzę na temat tej witaminy. Moglibyśmy tu przytoczyć setki, jeśli nie tysiące, badań w jakich to schorzeniach pomaga i przynosi ona poprawę. Ze względu na to, że każda nasza komórka potrzebuje witaminy C a nie potrafi sama jej wytworzyć. To przy naszym europejskim sposobie odżywiania się, prawie zawsze występuje jej niedobór. Tak więc suplementacja tej witaminy poprawia stan zdrowia praktycznie przy każdej znanej chorobie. Uzupełnienie braków witaminy C powoduje, że organizm lepiej funkcjonuje i jest silniejszy. Niektóre badania skupiły się na biodostępności i czasie półtrwania witaminy C pochodzącej z różnych źródeł. Okazało się że ta tak zwana „Naturalna lewoskrętna” witamina C nie jest tak „cudowna”. Jej przyswajalność z jelit to zaledwie 20% podanej dawki a czas półtrwania we krwi wynosi około 30 minut. Natomiast ekstrakt rośliny standaryzowany na zawartość witaminy C a dokładniej ta sama witamina C z tego ekstraktu potrafi mieć przyswajalność na poziomie 99% i czas półtrwania od 8 do 16 godzin.

Rozpocznij przygodę ze zdrowiem

zapisz się do newsletter’a i otrzymuj nasz e-magazyn nie częściej niż raz w tygodniu

Dlaczego tak się dzieje? Okazuje się, że naturalnie występujące z witaminą C flawonoidy pełnią w jelitach funkcję transporterów. Dzięki temu prawie 100% witaminy przechodzi barierę jelit w postaci kompleksu z flawonoidami. W takim kompleksie z flawonoidami witamina C nie jest wydalana tak łatwo przez nerki. Co więcej mimo połączenia z flawonoidami , a może właśnie dzięki niemu, jest ona 30-40% bardziej reaktywna w organizmie niż syntetyczna lub ekstrachowana czysta cząsteczka kwasu L-askorbinowego. Powinniśmy więc zweryfikować nazewnictwo witamin. Trzeba by uznać za witaminę związek nie ze względu na jego budowę lecz również na otaczający go kompleks jego sposób dostarczania a także reaktywność. Dla mnie witaminąC jest związek kwasu L-askorbinowego naturalnie wytwarzanego przez roślinę z flawonoidami. Ma on prawie 100% przyswajalność. Taką samą przyswajalność mają witaminy z jedzenia. Reaktywność takiego kompleksu jest również taka sama jak w witaminach z pokarmów. Jednym słowem dla mnie witaminą C na pewno nie kwas L-askorbinowy a jest nią kompleks zawarty w ekstrakcie z roślin lub owoców. Dlaczego jest to tak ważne? Po pierwsze ze względu na zdrowie. Przy bardzo zakwaszonym organizmie istnieje ryzyko. Podanie nadmiernej ilość kwasu L-askorbinowego, który szybko wydala się przez nerki, może spowodować w nich szkody. Przyczyną jest zbytnie zakwaszenie środowiska w nerkach i wytworzenia się kryształów szczawianu wapnia. Po drugie z punktu widzenia ekonomicznego. Jeżeli rzeczywiście chcemy przez suplementacje utrzymać prawidłowy poziom witaminy C we krwi. To aby otrzymać poziom niezbędny do funkcjonowania naszego organizmu. Powinniśmy dostarczyć 200 mg naturalnej witaminy C, w postaci ekstraktów roślinnych co 8 godzin. Aby ten sam poziom osiągnąć zwykłą czystą cząsteczką kwasu L- askorbinowego to musielibyśmy podawać 1 gram co 1 godzinę. O ile w dzień jest to możliwe to na noc już nie jest to realne. Ponadto koszt podania takiej ilości kwasu L-askorbinowego jest zdecydowanie zbyt wysoki. Przy porównaniu preparatów dostępnych na rynku osobiście polecam witaminę C polskiej firmy Colway. Gorąco zachęcam do przeczytania pozycji popularnonaukowej „Witamina C” autorstwa Jarosława Zycha, która jest kompilacją wiedzy z wielu różnych badań naukowych. Dla mnie najcenniejsza część to spis tych badań, które autor przytoczył. Bo czytanie wielu publikacji i opinii ekspertów nauczyło mnie by zawsze sięgać do źródeł. Często wnioski wyciągnięte z badania są dyktowane , przez to co naukowcy chcieli osiągnąć. Możemy spotkać dwa różne badania jednego tematu, które dają sprzeczne wyniki więc najlepiej wyrobić sobie własne zdanie na podstawie źródeł.

Udostępniając pomagasz mi dalej prowadzić bloga!

Podziel się tymi informacjami ze znajomymi...